Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flagi use. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą flagi use. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2013

OMG, nie widzę napisów w VLC, czyli dlaczego useflagi są ważne

Mój blog dorobił się już jednego komentarza i to od osoby kompletnie mi nieznanej, co mnie bardzo cieszy i zachęca do pisania dalej.  Już można komentować bez logowania :)

Nazwałam bloga Mam Gentoo, nie Man Gentoo, dlatego postaram się opisywać tu swoje przygody z Gentoo, nie przepisywać manuala. Manual już istnieje, można go poczytać tutaj i jest naprawdę niezły.


Ratunku, nic nie widzę!

Moim ulubionym linuksowym odtwarzaczem wideo jest VLC, dlatego znalazł się obowiązkowo na moim nowym systemie. Jeżeli ktoś z was używa Windowsa i zastanawia się nad przejściem na Linuksa, to zapewniam, że VLC jest świetnym odpowiednikiem odtwarzacza Media Player Classic, podobnie się obsługuje, łatwo instaluje i ogólnie nie robi problemów.

Krótko po instalacji Gentoo postanowiłam obejrzeć sobie film z napisami. Włączam więc film, ładuję napisy... i nic. Nie ma napisów. Próbuję jeszcze raz. I jeszcze raz. Nadal nic. Sprawdzam plik tekstowy, może jest pusty? Nie, wszystko wydaje się być w porządku. Próbuję jeszcze raz.

O, jednak są napisy. Tylko niestety mają jakieś 2 mm wysokości. No to sobie poczytałam.

Sprawdzam ustawienia napisów w VLC. Ustawiam jak największą czcionkę, jednak i tak to nic nie daje. Przy okazji wklejam, gdzie to znaleźć, bo jest nieco schowane, a przydatne, bo według mnie domyślna czcionka jest zbyt mała.


Nie, nie mam na myśli tego dwumilimetrowego maczku. Udało mi się w końcu znaleźć rozwiązanie tego problemu i w dole ekranu pokazały się normalnej wielkości literki.


Flagi USE

W innych systemach programy wiedzą lepiej od ciebie, co mają zawierać i jak się zachowywać. W przypadku Gentoo decydujemy o tym sami. Jak coś chcemy mieć, to wgrywamy, jeśli nie, to nie. Wskazanie, która funkcja ma być aktywna, a która wyłączona, to właśnie flagi.
Oczywiście są flagi domyślne, ale nie są one obowiązkowe. Można je wyrzucić dopisując minus. Mój blog ma domyślnie jakiś szablon. Gdyby działał jak Gentoo, można by było dopisać coś w stylu blog/mamgentoo -szablon i wyświetlałby się sam tekst.


Lokalnie czy globalnie?

Sprawa jest ogólnie prosta. Jeżeli flaga będzie używana często, warto dopisać ją do flag globalnych w /etc/portage/make.conf (wracając do przykładu z blogiem: wszystkie blogi mają szablon). Jeżeli chcemy użyć jej tylko do konkretnego pakietu (tylko mamgentoo ma szablon) lub wyjątkowo gdzieś wyłączyć (wszystkie blogi oprócz mamgentoo mają szablon), zmieniamy plik /etc/portage/package.use. Listę dostępnych flag można znaleźć na przykład tutaj.


A jak to w końcu było z VLC?

Okazało się, że flaga fladze nierówna. Znalazłam informację, że do prawidłowego wyświetlania napisów jest potrzebna flaga truetype. Była ona dopisana w zestawie globalnym, ale VLC o tym nie wiedziało, dlatego wpisałam w konsoli polecenie USE="truetype" emerge vlc. No i git! Zadziałało! Ale tylko do najbliższej aktualizacji...
Wkurzyłam się. Nie będę przecież przed każdym filmem przeinstalowywać odtwarzacza. Pogrzebałam zatem po różnych forach i znalazłam rozwiązanie - VLC chce nie tylko flagi truetype, ale także fontconfig. Zrobiłam wpis w package.use z obiema flagami specjalnie dla VLC. DZIAŁA! I co najważniejsze - pamięta.


IRC w konsoli, czyli program prawdę ci powie

Czasem bywa tak, że instalowany program sam upomni się o flagę, jeśli nie dopiszesz mu czegoś, co jest typowe. Przykładem może być XChat, praktyczny i użyteczny klient irca. Zainstalowałam go za pomocą zwykłego emerge. Po zakończeniu instalacji, program sam mi powiedział, że będzie działać tylko w konsoli i jeśli chcę używać okienek, to mam dopisać mu flagę gtk. Pewnie, że chcę! Wgrałam XChata na nowo z tą flagą i po chwili mogłam cieszyć się wygodnym interfejsem graficznym.
Jednak nie każdy program jest taki miły, dlatego zawsze przed instalacją warto sprawdzić, co dostaniemy w pakiecie. Zaoszczędzi nam to sporo czasu, który przyda się przy grzebaniu lub innej kompilacji. Gentoo to w końcu pod tym względem studnia bez dna.